Dlaczego chrześcijanie na Bliskim Wschodzie boją się demokracji? Po takim tytułem odbyła się 25 października 2011 debata zorganizowana przez Pallotyńską Fundację Misyjną Salvatti.pl z okazji obchodzonego w Kościele Powszechnym tygodnia misyjnego. W gronie prelegentów znalazł się Jarosław Kociszewski, publicysta Polskiego Radia, wieloletni korespondent na Bliskim Wschodzie oraz ks. Kazimierz Gajowy, salezjański misjonarz.
Jarosław Kociszewski na początku podkreślił, że nie można wszystkich krajów Bliskiego Wschodu traktować jednakowo. W każdym kraju roztacza się inne nieco inne tło polityczne. W Libanie chrześcijanie nie są mniejszością. Rekrutuje się spośród nich taka sama uzbrojona milicja, jaką mają muzułmanie. Są gotowi walczyć i zbrojnie uczestniczyć w konflikcie libańskim. Szyici, sunnici, a nawet Druzowie oskarżają ich o masakry ludności cywilnej i współpracę z Izraelem. W Syrii, którą można było nazwać państwem świeckim i gdzie chrześcijanie byli dopuszczani do funkcji publicznych, stary reżim obecnie walczy o władzę. - Chrześcijanie nie mają powodu, żeby bać się demokracji. Obawiają natomiast upadania kolejnych reżimów, Które były przewidywalne i zapewniały pewną stabilność. Chrześcijanie nauczyli się w nich funkcjonować. Teraz miejsce przewidywalnej władzy zajmuje niepewność oraz świadomość wzrostu wpływów islamskich – wyjaśnia Kociszewski.
Z Iraku i Egiptu chrześcijanie emigrują niemal masowo. Ks. Gajowy przewiduje, że w ciągu najbliższych czterech lat liczba chrześcijan w Egipcie zmniejszy się o połowę. Już wyjechało stamtąd 100 tys. wyznawców Chrystusa. - Na razie nie zanosi się na to, żeby Egipt zmienił się w państwo świeckie. Raczej będzie tam ostrożne, ale konsekwentne dochodzenie do władzy braci muzułmańskich, którzy nie zostawią miejsca dla chrześcijan w przestrzeni publicznej. Chrześcijanie będą mogli tam żyć, ale nie będą mieli żadnego znaczenia społecznego. Staną się obywatelami drugiej kategorii – mówi misjonarz. Agresja w ich kierunku z jednej strony wynika z faktu, że są oni identyfikowani z interwencjami z Zachodu. Wyznawcy islamu niejednokrotnie pielęgnują wizerunek chrześcijan jako spadkobierców krzyżowców.
Obaj prelegenci zgodzili się, że religia na Bliskim Wschodzie jest wykorzystywana dla celów politycznych. Niechęć do chrześcijańskiego Zachodu jest sposobem rekrutacji dla celów militarnych. – Młodych ludzi łatwo zmanipulować i wmówić do rzekomej śmierci w imię Boga. Wielu ma problemy życiowe, które wydają im się nie do pokonania i godzą się na śmierć. Ci, którzy ich nakłaniają do samobójczych zamachów osiągają swoje cele polityczne, nie religijne. – Bliski Wschód jest strefą realnej polityki i brutalnych rozgrywek. Liczą się fakty i wpływy. Konflikty religijne są jedynie wykorzystywane dla celów gospodarczych i politycznych, a nie są ich przyczyną – wyjaśniał Kociszewski. Nienawiść do chrześcijan jest wykorzystywana propagandowo, żeby mobilizować muzułmanów do walki z Amerykanami. Tak było w Iraku i podobny scenariusz – zdaniem Kociszewskiego – może powtórzyć się w Syrii.
Dyskutantów podzielił pogląd na sytuację w Libanie. Według Ks. Gajowego kraj ten jest wzorcowym przykładem dobrej współpracy między chrześcijanami a muzułmanami. Nie ma tam żadnych walk. Zdaniem Kociszewskiego jest to jednak szachownica, na której rozgrywają się działania polityczne. Na razie panuje tam równowaga sił. Hezbollah jest potęgą, która w tej chwili nie ma sobie równych. Jest wyposażony w broń, ale jej sukces nie na tym głównie polega. Prowadzi także działalność społeczną i dobroczynną. Nie jest siłą antychrześcijańską, lecz organizacją działającą sprawniej niż chrześcijanie. Chrześcijanie jednak posiadają własną uzbrojoną milicję i są gotowi walczyć w konflikcie libańskim, który może wybuchnąć, jeśli ta równowaga zostanie zaburzona. A wszystko zależy od interesów Teheranu.
Obaj prelegenci uważają, że w tej sytuacji wyznawcy Chrystusa powinni pomagać swoim braciom w wierze z Bliskiego Wschodu. Zdaniem radiowego publicysty skuteczną formą walki z prześladowaniami chrześcijan na Bliskim Wschodzie jest nacisk gospodarczy. Państwa europejskie jednak nie korzystają z tej możliwości. Pierwszy powód to konsumpcjonizm. Turystom z Europy wyjeżdżającym na wakacje do Egiptu czy Tunezji nie przeszkadza, że w krajach tych nie ma demokracji. Drugi: fakt, że Europa staje się coraz mniej przywiązana do wartości religijnych i wspólna wiara przestaje być elementem łączącym.
Ks. Gajowy zauważył, że pozbycie się chrześcijan z krajów Bliskiego Wschodu to zubożenie społeczeństwa. - Zdrowo myślący muzułmanie to wiedzą - mówił. Kociszewski podkreślał rolę Kościoła na tym polu i krytykował za brak mądrej inicjatywy. Dobrą drogą do tworzenia pokojowego współżycia między chrześcijanami i muzułmanami podążają misje katolickie. Do szkół tworzonych przez misjonarzy uczęszczają i chrześcijanie i muzułmanami. W ten sposób w nowym pokoleniu między wyznawcami obu religii można tworzyć dobre relacje. To jednak kropla w morzu potrzeb. – Najlepszą postawą ze strony Zachodu będzie pozwolenie krajom Bliskiego Wschodu na wyrażenie własnej opinii co do systemu politycznego jaki chcieliby widzieć. Nie będzie to na pewno taka demokracja jakiej my doświadczamy – mówi Kociszewski. - Nasza demokracja gwarantuje rozdział państwa od religii. To pozwoliło wypracować mechanizmy wyrażania własnych poglądów przez przedstawicieli wszystkich grup społecznych – dodaje. Podkreśla, że naiwnością byłoby sądzić, że na Bliskim Wschodzie demokracja nagle rozkwitnie. Nie ma tam tradycji demokratycznej. Brakuje instytucji życia politycznego i nie da się oddzielić polityki od religii.
Gajowy_chrzescijanie_sa_zmuszani_do_emigracji
Kociszewski_01_chrzescijanie_boja_sie_nowych_dyktatur
Kociszewski_02_chrzescijanie_w_Syrii_i_Iraku
Kociszewski_03_Liban_nie_moze_byc_wzorem
Kociszewski_04_Polska_nie_ma_wplywu_ale_Europa_ma_wplyw_na_Bliski_Wschod
Kociszewski_05_chrzescijanom_trzeba_pomoc_jesli_chca_emigrowac
Kociszewski_06_Europa_ma_problem_z_pomoca_chrzescijanom
Kociszewski_07_Europa_moze_wywierac_nacisk_ekonomiczny
Kociszewski_08_pokoj_w_Libanie_jest_oparty_na_rownowadze_strachu
Kociszewski_09_ruchy_muzulmanskie_to_nie_tylko_przemoc_ale_praca_socjalna
Kociszewski_10_Kosciol_z_Europy_tez_moze_wywierac_wplyw
Kociszewski_11_rola_misji_katolickich
Kociszewski_12_Bliski_Wschod_to_nie_Afryka_nie_Azja_ani_Europa
Kociszewski_13_religia_jest_wykorzystywania_do_podsycania_konfliktu
Kociszewski_14_religia_jest_ofiara_manipulacji