2
rwanda czyta dzieciomKolumbiaBiłochirja dla sierot WKS

Relacja z wolontariatu w Rwandzie

Relacja z wolontariatu w Rwandzie

 

Od października 2011 do stycznia 2012 roku miałem szczęście być wolontariuszem w Sanktuarium Matki Bożej w Kibeho. Było to dla mnie duże doświadczenie. Przygodę z wolontariatem rozpocząłem już 7 lat temu, lecz wyjazd i praca w Kibeho były dla mnie największym wyzwaniem.
 Pierwszą przeszkodą był klimat - z rana chłodno,bo góry (blisko 2000 m. npm.), południe - upał taki, że słońce może przyprawić o zawroty głowy (Rwanda leży blisko równika), od 16.00 opady deszczu, a od 18.00 zachód słońca i całkowita ciemność (w Kibeho miejscowości której pracowałem nieliczni ludzie mieli dotęp do energii elektrycznej). 

Co do pracy i modlitwy były to stałe elementy każdego dnia i w szczególności owoce modlitwy w życiu swoim i innych ludzi dostrzegam po powrocie do Polski. Pracując koło 7 godzin dziennie przygotowałem wiele materiałów graficznych - ulotkę, mapę Sanktuarium, zmodernizowałem stronę internetową i przetłumaczyłem wiele tekstów na język angielski.

 W mojej pracy brakowało mi czasem kontaktu ze zwykłymi ludźmi, dotychczas moje wyjazdy za granicę wiązały się z pracą z 2 człowiekiem - tym razem narzędziem mojej pracy stał się komputer a celem internet.

Z rana starałem się biegać by utrzymać fizyczną kondycję, nie marnowałem czasu i każdą wolną chwilę, chciałem spędzić na to by nawiązać kontakt z mieszkańcami Kibeho. Było to ciekawe doświadczenie - każdego MUZUNGU - białego, witali oni słowami - "Give me money!" - daj mi pieniądze. Można było się złościć lub dziwić, ale w regionie gdzie ludzie żyją za 1 dolara dziennie nie powinienem się spodziewać niczego innego.

Trzy miesiące w Afryce to dużo czy mało? Zdawałoby się, że pytanie jest dyskusyjne...Czy w trzy miesiące można zmienić życie mieszkańców Rwandy którzy żyją w ubóstwie całe życie, czy wolontariat zmienił moje życie...
Myślę, że dał wiele doświadczeń obrazów i ludzi, którzy mogli mi dużo pokazać i nauczyć bardzo szanuję całe to doświadczenie i nie chcę go zmarnować, bo jeszcze bardziej widzę konieczność pracy Fundacji takiej jak nasza.

Wierzę w pracę misjonarzy i księży w Afryce i powierzam ich bożej opiece w modlitwie, bo jest jeszcze dużo do zrobienia, ale misje to nie kwestia dni ani miesięcy lecz generacji ludzi, którzy potrzebują czasu by dojrzeć w Chrystusie.

Pozdrawiam wszystkich którzy odwiedzali mojego bloga www.misjarwanda.pl, a wszystkich czytających ten artykuł zachęcam do odwiedzenia strony nad którą pracowałem:www.kibeho-sanctuary.com i zapoznaniem się
z orędziem objawień Matki Bożej w Kibeho.

Relacja z wolontariatu w RwandzieRelacja z wolontariatu w RwandzieRelacja z wolontariatu w RwandzieRelacja z wolontariatu w Rwandzie
Facebook Nasza-Klasa Twitter