Dzisiaj prosimy o pomoc dla kleryka Teodora. Pochodzi z Wybrzeża Kości Słoniowej. Gdyby nie polscy misjonarze, nie miałby żadnej szansy na naukę. Pochodzi z bardzo ubogiej rodziny. Ojciec wcześnie go osierocił. Wraz z czwórką rodzeństwa był wychowywany przez samą matkę, która uprawiając niewielkie poletko z trudem mogła zarobić ledwie na wyżywienie swojej rodziny.  Pomagali im misjonarze, a oni każdy, nawet najdrobniejszy dar traktowali jako znak Bożego Miłosierdzia. Teodor już jako sześciolatek służył w kaplicy do mszy św., by dziękować Bogu za to, że pozwala im przeżyć każdy kolejny dzień. Gdy skończył szkołę średnią, nie miał wątpliwości, że powinien służyć Bogu całym swoim życiem. Wstąpił do seminarium, które założyli polscy pallotyni. Budynek jeszcze nie jest w pełni gotowy, ale seminarzystów przybywa. Każdy pilnie studiuje, by głosić Dobrą Nowinę innym. Edukacja kleryków jest tam wspierana przez wiernych z Polski, bo miejscowe parafie są bardzo ubogie. Trzeba sfinansować opłaty za użytkowanie budynku, podręczniki i książki teologiczne, a także wyżywienie. Dlatego prosimy Cię o pomoc. Klerycy codziennie modlą się za każdego Darczyńcę. Wiedzą, że mogą się uczyć jedynie dzięki nim. Każdy 90, 50 czy nawet 30 zł to konkretna pomoc dla seminarzystów, którzy poświęcili swoje życie Bogu, a przez to i ludziom. Tym najbardziej pokrzywdzonym przez los. Darujmy im modlitwę i pomoc materialną.

Na Wybrzeżu Kości Słoniowej kapłani są bardzo potrzebni. Posługują m. in w Bazylice Matki Bożej Królowej Pokoju w Yamossoukro na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Tam nieustannie wędrują pielgrzymki, by modlić się o pokój na świecie, tak bardzo dzisiaj potrzebny. 

            Monumentalną świątynię zbudował prezydent kraju Félix Houphouët-Boigny i ofiarował ją papieżowi – Polakowi, Janowi Pawłowi II.  W 1990 r. bazylika została konsekrowana i powierzona polskim pallotynom, wyróżniającym się pracą misyjną w Rwandzie. Pomimo wojny domowej i kryzysu gospodarczego, misjonarze niestrudzenie i z odwagą głosili Słowo Boże, podejmowali nowe parafie i działania duszpasterskie, dodawali wiernym odwagi. Ich działalność apostolska przyczyniła się do tego, że już w 2010 r. wyświęcono tam pierwszego miejscowego pallotyna. Rąk do pracy jednak ciągle brakowało. Ponieważ wokół misjonarzy skupiało się życie młodzieży, chętnych do angażowania się w pomoc ewangelizacyjną, pallotyni założyli seminarium duchowne w Abobo. Szybko znaleźli się w nim pierwsi kandydaci. Na początku wykłady z teologii i filozofii odbywały się pod drzewem. Koniecznością było więc zbudowanie seminarium, by księża posługujący w największej świątyni świata byli solidnie wykształconymi kapłanami. Bo takich potrzeba. Na Wybrzeżu Kości Słoniowej katolicy są mniejszością, stanowią jedynie ok. 15 proc. ludności. Niespełna 1/4 to protestanci i aż 40 proc. – muzułmanie. Duszpasterze muszą być więc dobrze przygotowani, by bronić wiary katolickiej i głosić Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie. Bazylika w Yamoussukro jest idealnym miejscem do ewangelizacji. Swoim majestatem przyciąga do Boga przedstawicieli różnych wyznań. Przybywają tam pielgrzymki z różnych stron świata, by modlić się w intencji pokoju. Świątynia mieści aż 18 tys. osób i prawie zawsze jest pełna. Pozłacana kopuła, wzorowana na Bazylice Świętego Piotra w Rzymie ma 150 m. wysokości. Wewnątrz budowlę zdobią wielobarwne witraże, nawiązujące do ornamentyki Afryki Wschodniej. Jasność wnętrza skłania do modlitwy i napełnia Bożą radością. Dzięki księżom pallotynom można tam odzyskać pokój duszy. Trzeba tylko modlić się o miejscowe powołania kapłańskie, by nie zabrakło robotników do pracy w Bożej winnicy, tej afrykańskiej, obficie obdarowanej przez Boga.