Agnes ma 9 lat. Mieszka w wiosce Kyabakuza, w diecezji Masaka w Ugandzie. Jest sierotą. Wychowuje ją babcia. Dziewczynka marzy o tym, by chodzić do szkoły. Niestety, nie może. Jej babcia żyje w skrajnym ubóstwie, a do najbliższej szkoły trzeba wędrować 6 km piaszczystą drogą. Agnes i jej babcia bardzo często są głodne. A jeśli mają coś do zjedzenia, to zwykle maniok ugotowany na wodze z dodatkiem fasoli, siadając na skrawku słomy na ziemi i jedząc z garnka rękoma. Codziennie to samo. By ugotować ten posiłek Agnes musi najpierw szukać gałązek na opał i przynieść wodę ze studni w plastikowym pojemniku na głowie, pokonując długą trasę górskimi ścieżkami. Tak żyją wszystkie dzieci w wiosce. Wiele z nich transportuje na głowach ciężkie worki z maniokiem czy węglem drzewnym na targowisko, wypasa kozy lub uprawia motyką twardą jak skała ziemię.  W ten sposób zarabiają na życie. Brak odzieży powoduje, że często chorują, bo noce są chłodne. A lekarstw brakuje. Takie doświadczenia bolą. Dlatego siostry pallotynki, które rozpoczęły pracę w wiosce niespełna rok temu, tak jak mogą, starają się pomóc miejscowej ludności. Postanowiły jak najszybciej zbudować szkołę, dwanaście klas, by mogły z niej korzystać dzieci z najbiedniejszych rodzin. – Z placówki będzie korzystało 280 dzieci, które odwiedzamy w lepiankach oraz 250 dzieci z sąsiednich wiosek – mówi siostra Marta, pallotynka, odpowiedzialna za projekt. Jeśli uda się ten cel zrealizować, większość dzieci po raz pierwszy w życiu będzie miała okazje zasiąść w ławce i otrzyma własny zeszyt. Musimy im w tym pomóc, bo bez naszej pomocy mieszkańcy Kyabakuzy są bezradni. Dlatego prosimy Państwa o pomoc. Każde 90, 60 czy nawet 30 zł to pomoc konkretnemu dziecku.

UGANDA leży we wschodniej Afryce nad Jeziorem Wiktoria, ma powierzchnię 236 tys. km². Graniczy z Sudanem Południowym, Demokratyczną Republiką Konga, Rwandą, Tanzanią i Kenią. Nazwa pochodzi od plemienia Buganda, zajmującego regiony na południu. Tam też znajduje się stolica Ugandy, Kampala. Góry, jeziora, dziewicze lasy rodzą zachwyt, ale ogrom biedy – budzi przerażenie! Siostry pallotynki założyły tam misje niespełna 2 lata temu. Pojechały tam na zaproszenie miejscowego biskupa. Na razie pracują przy parafii. Pomagają miejscowej ludności w codziennych zmaganiach z biedą. Teraz stanęły przed koniecznością zbudowania szkoły dla dzieci z wioski Kyabakuza oraz sąsiednich siedlisk.