Poznaj historie dzieci
Jessica
Różnobarwne stragany i odurzające zapachy orientalnych przypraw wyznaczają kręte drogi między ubogimi domostwami. W okolicy Hajdarabadu leży wioska Vutukur. Tam mieszka Dżesika. W ten ubogi region Indii rzadko zapuszczają się turyści. Głównym źródłem utrzymania ludzi tutaj jest sezonowa, najemna praca na plantacjach bawełny i papryki chili. Nie stać ich, by opłacać dzieciom bilety na autobus do oddalonej o 8 km szkoły. A ci uczniowie, którzy chodzą pieszo, są narażeni na poważne niebezpieczeństwo. W regionie rośnie przestępczość. Codziennie słychać o porwaniach nieletnich, którzy wpadają w ręce gangów, są zmuszani do prostytucji i pracy ponad siły. Taki los może też spotkać Dżesikę W wiosce nie ma szkoły. Miejscowy proboszcz zorganizował lekcje w niewykończonym kościele, bo nie ma innego miejsca. Uczniowie siedzą na betonie, gdzie rozkładają swoje zeszyty. Marzą, by kiedyś zobaczyć nowoczesne centrum Delhi. Dziewczynki chciałaby – jak dawne damy dworu – móc obserwować ulice Jaipuru z jednego z tysiąca bajecznie zdobionych balkonów Pałacu Wiatrów. Tymczasem ich codzienne widoki to bezładne stragany i kurz. Nadzieję rozbudzają kolorowe motyle, które w Indiach zaskakują różnorodnością. Mała Dżesika wyczuwa to jakby podświadomie. Jest pełna werwy. Gdy otrzyma szansę na edukację, jej życie nie zmieni się w koszmar. Nie będzie zmuszana do pracy ponad siły i nie będzie wykorzystywana przez innych. Także od Ciebie zależy jej los!
Sana Kumari
W odległej wiosce Vutukuru, położonej w stanie Andra Pradesh, w dystrykcie Guntur, 14- letnia dziewczynka o imieniu Sana Kumari walczyła z przeciwnościami losu, aby uwolnić się z okowów pracy dzieci. Historia Sany to opowieść o wytrwałości, determinacji i przemieniającej sile edukacji. Sana pochodzi z ubogiej rodziny. Mieszkała z rodzicami, dwoma braćmi i dwiema siostrami. Jej ojciec pracował jako robotnik dniówkowy, a matka utrzymywała się ze zbierania odpadków miki. Aby wesprzeć trudną sytuację finansową rodziny, młoda Sana zaczęła pomagać matce w zbieraniu miki. Kiedy miejscowy misjonarz przy pomocy Fundacji Salvatti.pl uruchomił szkołę, szybko podjął działania, by dzieci z wioski zaczęły się uczyć. Gdy jednak próbował zachęcić Sanę do uczęszczania do szkoły, zamykała drzwi albo uciekała. Była zdeterminowana, by pomóc rodzicom zarobić marny „grosz”. Wolontariusze Fundacji Salvatti.pl codziennie namawiali ją, by zaczęła się uczyć, dzieląc się inspirującymi historiami ze swoich szkół oraz doświadczeniami swoich przyjaciół. Te opowieści w końcu rozpaliły w Sanie iskrę i stopniowo zmieniły jej sposób myślenia. Po dwóch miesiącach wytrwałych starań Sana wreszcie zdobyła się na odwagę, by rozpocząć naukę w szkole. W marcu tego roku roku Sana z sukcesem zdała egzamin na koniec roku. To osiągnięcie jeszcze bardziej umocniło jej determinację, by kontynuować naukę i spełnić marzenie o tym, by zostać nauczycielką. Z odnowioną nadzieją i siłą powiedziała: „Przez pracę ponad siły, zapomniałam o swoich marzeniach. Teraz chcę się uczyć, by zostać nauczycielką i przekazywać edukację innym”.
Steve
Steve jest najstarszym dzieckiem w swojej rodzinie. Mieszka z matką, młodszym bratem i trzema młodszymi siostrami. Żyją w rejonie Rubaya, w Północnym Kivu w Demokratycznej Republice Konga. W wieku 13 lat — jedyny żywiciel rodziny Choć obecnie ma zaledwie 14 lat, Steve ma już za sobą wiele trudnych doświadczeń. Kiedy w 2022 roku ojciec porzucił rodzinę, 13-letni Steve musiał przerwać naukę w szkole średniej i rozpocząć pracę w kamieniołomie, gdzie kruszył materiały budowlane. Rok temu był jedyną osobą w rodzinie, która miała jakiekolwiek źródło dochodu i utrzymywała sześcioosobowe gospodarstwo domowe.
„Wstawałem o szóstej rano i szedłem do kamieniołomu. Musiałem znaleźć dobre miejsce i przez cały dzień rozbijać kamienie maczugą, wśród pyłu. Pod koniec dnia udawało mi się napełnić pięć worków, które sprzedawano pojedynczo po 2000 franków kongijskich, czyli około 0,82 dolara. Czasami mogłem sprzedać pięć worków dziennie i zarobić 10 000 franków kongijskich, czyli około 4,09 dolara” — wyjaśnia 14-letni Steve. Porzucenie szkoły i podjęcie wyniszczającej fizycznie pracy było jednym z najtrudniejszych doświadczeń, jakie Steve przeżył w tak młodym wieku. Narażony na niekorzystne warunki pogodowe i inne zagrożenia, pamięta wszystko, z czym mierzył się razem z innymi dziećmi pracującymi w kopalniach.
„Kiedy wracałem do domu, bolało mnie całe ciało, a następnego dnia musiałem znów tam iść. To było bardzo smutne, worki były tak ciężkie. Pieniędzy ledwo wystarczało nam na jedzenie. Dzieci cały czas chorowały” — dodaje. Wychowany przez matkę o silnym sercu Jako matka pięciorga dzieci, Mireille musiała zrobić wszystko, co w jej mocy, aby poradzić sobie z życiem, które zostało wywrócone do góry nogami przez odejście męża.
„Mój mąż zmarł trzy lata temu” — mówi Mireille, matka Steve’a. Aby utrzymać rodzinę, Mireille była zmuszona przekazać część swoich obowiązków dziecku. By zarabiał więcej, najął się do kopalni koltanu. Praca w kopalniach w tym rejonie jest dla większości członków społeczności najbardziej dostępnym źródłem zarobku. Praca dzieci w kopalniach rzemieślniczych i kamieniołomach pozostaje jednym z poważniejszych wyzwań w Demokratycznej Republice Konga.