Pierwsze mury w Ndotoi już rosną. Dziękujemy za wspólne dzieło!

Jeszcze kilka tygodni temu mówiliśmy o potrzebie, planie i marzeniu. Dziś możemy napisać coś znacznie piękniejszego: budowa centrum integracji i nauki w Ndotoi naprawdę się rozpoczęła. Na placu budowy w Tanzanii są już fundamenty, powstają cegły, a pierwsze fragmenty murów widać gołym okiem.

To wszystko stało się możliwe dzięki Darczyńcom, którzy wsparli akcję „Kamil i Paweł. Misja – budowa centrum integracji i nauki w Ndotoi, Tanzania”. Zbiórka została zakończona sukcesem — udało się zebrać 50 835 zł z planowanych 47 000 zł. Z serca dziękujemy każdej osobie, która stała się częścią tego projektu.

Zaczęliśmy od modlitwy i wspólnoty

Budowa w Ndotoi nie rozpoczęła się od hałasu maszyn, ale od modlitwy. Kamil, Paweł, misjonarze i mieszkańcy wioski spotkali się na uroczystej Mszy świętej pod gołym niebem. To właśnie tam, w miejscu, gdzie ma powstać kaplica i sala przedszkolna, wspólnie zawierzyli Bogu całe przedsięwzięcie.

Po Mszy przyszedł czas na radosne świętowanie z lokalną społecznością Masajów. Była wspólna uczta, rozmowy, wdzięczność i poczucie, że zaczyna się coś ważnego. Od pierwszego dnia było jasne, że nie będzie to tylko budowa budynku. To będzie budowanie relacji, zaufania i przestrzeni, która ma służyć całej wspólnocie.

Plac budowy nabiera kształtów

Po uroczystym rozpoczęciu prace ruszyły bardzo intensywnie. Najpierw trzeba było przygotować teren: skosić zarośla, uporządkować działkę i dokładnie wytyczyć miejsce, w którym stanie nowe centrum.

Następnie rozpoczęto wykopy pod fundamenty kaplicy. Ten etap jest już za nami — fundamenty zostały przygotowane, a budowa mogła wejść w kolejny, bardzo widoczny etap.

Równolegle Kamil i Paweł razem z mieszkańcami rozpoczęli wyrabianie cegieł. To ważny moment, bo każda cegła powstaje dzięki wspólnej pracy. Produkcja szybko nabrała tempa, a plac budowy zaczął wypełniać się materiałem, z którego za chwilę będzie rosło nowe miejsce modlitwy, nauki i spotkań.

Pierwszy mur już stoi

Największa radość przyszła wtedy, gdy na placu budowy pojawił się pierwszy widoczny fragment muru. To prosty znak, ale bardzo poruszający. Pokazuje, że projekt nie jest już tylko obietnicą ani planem na przyszłość. On dzieje się teraz.

Mury, które zaczynają piąć się w górę, są znakiem nadziei dla mieszkańców Ndotoi. Dla dzieci oznaczają szansę na dostęp do edukacji bliżej domu. Dla lokalnej wspólnoty — miejsce modlitwy i spotkań niezależnie od pogody. Dla Darczyńców — dowód, że ich wsparcie zamienia się w coś trwałego i bardzo konkretnego.

Po co powstaje to centrum?

W Ndotoi, na terenach zamieszkałych przez Masajów, codzienność wygląda zupełnie inaczej niż w Europie. W wielu miejscach Msza święta nadal odprawiana jest pod drzewami. Bez dachu, bez ścian, bez ochrony przed deszczem, wiatrem czy palącym słońcem. Taka modlitwa ma swoją prostotę, ale w praktyce bywa bardzo trudna.

Parafia potrzebuje stałego miejsca, w którym ludzie będą mogli spotykać się na modlitwie, rozmowach i wspólnych wydarzeniach. Jednocześnie ogromną potrzebą jest edukacja najmłodszych dzieci. Dlatego powstający budynek będzie pełnił dwie funkcje: w niedziele i święta będzie kaplicą, a w tygodniu salą przedszkolną.

To rozwiązanie proste, mądre i dostosowane do realiów miejsca. Jeden budynek odpowie na dwie bardzo ważne potrzeby: duchową i edukacyjną.

Dzieci Masajów potrzebują szkoły bliżej domu

Dla wielu dzieci z Ndotoi dzieciństwo bardzo wcześnie łączy się z obowiązkami. Chłopcy już od najmłodszych lat pomagają przy wypasie owiec i kóz, a dziewczynki wspierają matki w codziennych pracach. Regularny dostęp do edukacji nie jest czymś oczywistym.

W centrum Ndotoi działało przedszkole, do którego uczęszczało 54 dzieci. Dla wielu z nich była to jedyna możliwość nauki, zabawy z rówieśnikami i bezpiecznego rozwoju. Problem polega na tym, że część dzieci mieszka kilka kilometrów od centrum. Dla małego dziecka codzienne pokonywanie 4–5 kilometrów w upale jest praktycznie niemożliwe.

Nowe centrum ma przybliżyć edukację do dzieci. Ma dać im miejsce, w którym będą mogły uczyć się podstawowych umiejętności, rozwijać się i zaczynać życie z większą szansą.

Kamil i Paweł na miejscu

Kamil Leśnicki i Paweł Dzido nie ograniczyli się do zorganizowania zbiórki. Pojechali do Tanzanii, aby być na miejscu i własnymi rękami pomagać przy budowie.

Kamil na co dzień pracuje przy montażu turbin wiatrowych. Jego doświadczenie w pracy technicznej, odpowiedzialność i obycie z trudnymi warunkami bardzo przydają się na placu budowy.

Paweł, przedsiębiorca z wieloletnim doświadczeniem, wnosi do projektu konsekwencję, organizację i spokojne patrzenie na cel. Dla niego wyjazd misyjny był pragnieniem, które dojrzewało przez lata, aż w końcu stało się konkretnym działaniem.

Ich obecność w Ndotoi jest dla mieszkańców ważnym znakiem: że pomoc nie jest zdalna i anonimowa, ale bliska, obecna i wspólna.

Dziękujemy — to naprawdę Wasze dzieło

Każda cegła, która powstaje w Ndotoi, każda łopata ziemi wydobyta pod fundamenty i każdy kolejny fragment muru są owocem wspólnego dobra. Dzięki Darczyńcom udało się sfinansować materiały, transport, robociznę lokalnych rzemieślników i rozpoczęcie budowy.

To nie jest tylko budynek. To miejsce, w którym dzieci będą mogły się uczyć, wspólnota będzie mogła się modlić, a mieszkańcy Ndotoi będą mogli spotykać się bez względu na pogodę.

Dziękujemy za zaufanie, hojność i otwarte serca. Dziękujemy, że razem z Kamilem, Pawłem, misjonarzami i społecznością Masajów pomagacie tworzyć coś, co zostanie w Ndotoi na lata.

Pierwsze mury już stoją. Budujemy dalej — dzięki Wam.

Z pamięcią w modlitwie i misyjnym pozdrowieniem,
Kamil i Paweł oraz Zespół Fundacji Salvatti.pl

Dodaj komentarz